Tag: 10 km

  • Czwarta dycha do maratonu – Sezon 3.

    Czwarta dycha do maratonu – Sezon 3.

    Dwunasta już dycha do Maratonu przeszedł już do historii. Razem z nią zakończył się już trzeci cykl Cztery Dychy do Maratonu.

    Pogoda

    Temperatura jak dla mnie troszkę za niska, ale dobra do biegania i poprawiania wyników. Mogło być odrobinę cieplej i mniej wietrznie. Szkoda, że wiatr tak ochłodził powietrze, bo kibice troszkę się wychłodzili, a ich ilość też była niższa.

    Trasa

    Trasa Czwartej dychy do maratonu to jak w poprzednim cyklu ta sama trasa, co pierwsza dycha z cyklu. Najszybsza z dotychczasowych tras dyszek i najbardziej już znana, bo to piąty bieg tą trasą. Start z okolic Słonecznego Wrotkowa, zaraz po niej długa prosta na tamie, gdzie okazało się, że znowu źle stanąłem na starcie i sporo czasu straciłem na mijanie biegaczy. Po tamie znowu bardzo długa prosta, gdzie stawka już się ustawiła a do mnie dołączył biegacz, który przebył ze mną prawie całą trasę i wielkie dzięki mu za to. Po nawrocie na ścieżkę rowerową były już spore przerwy pomiędzy biegaczami i było luźniej. Ostatnie dwa kilometry to była już walka ze sobą, bo czułem, że słabnę, a wcale nie pomagało to, że mijali mnie biegacze, którzy rozpoczęli finisz już na 2-3 km przed metą.

    Frekwencja

    Po rekordowej pod tym względem Drugiej dysze z listopada, chyba nikt się nie spodziewała się rekordu teraz. Zwłaszcza, że dzisiaj również odbywały się duże biegi jak Łódź Maraton i Cracovia Maraton, ale tydzień przed Orlen Maratonem nasz bieg mógł być dobrym sprawdzianem. Liczba 1063 jest dla mnie totalnym zaskoczeniem!! Świetny wynik!

    Wynik

    Wynik zadowalający 43’10” Netto to wynik o równo minutę i sekundę gorszy niż życiówka z ubiegłego roku, ale z dzisiejszego biegu jestem bardzo zadowolony. Czas Brutto pokazuje, że znowu się źle ustawiłem, bo straciłem 40 sekund na rozpoczęcie biegu.

    Czas Brutto: 43’54”
    Czas Netto: 43’10”
    Miejsce w kat. Open: 185
    Miejsce w kat. M30+: 63

    Wyniki dostępne ->tu<-

    Organizacja

    Zabezpieczenia trasy z początku nie mogłem ocenić źle, ale zabezpieczenie strefy mety pozostawiło dużo do życzenia. Na samym finiszu, gdzie biegacze biegną lub starają się finiszować i biegną z maksymalną szybkością, kibice nie przypipilnowani chodzili jak po zwykłym chodniku i było spore ryzyku zderzenia z finiszującymi. Mam nadzieje, że następnym razem organizatorzy tego przypilnują.

    Wrażenia z biegu

    Ostatni bieg przed Maratonem Lubelskim miał pokazać w jakiej formie jestem i czy dam radę pokonać trasę maratonu tylko biegiem. Obawiałem się po ostatnim długim wybieganiu, że jednak forma jest zbyt daleka od optymalne lub zadowalającej, ale ten start rozwiał moje wątpliwości. Bieg był równy bez spadków tempa i bez jakichś dużych kryzysów. Mimo słabszego wyniku niż rok temu jestem zadowolony z jakości i szybkości tego biegu.

    Przed startem 3. PZU Maratonu Lubelskiego optymizm wrócił i znowu chce mi się walczyć z tą trasą.

  • Trzecia Dycha do Maratonu – Sezon 3.

    Trzecia Dycha do Maratonu – Sezon 3.

    Tegoroczna Trzecia Dycha do Maratonu to już 11 bieg w historii tego cyklu i 2 Nocna Dycha. Trasa, która była do pokonania podczas zimowej Dychy do Maratonu to też już znana propozycja z poprzednich edycji cyklu.

    Bardzo ciekawym pomysłem jest zorganizowanie tego biegu właśnie późną porą, bo start zaplanowany na 22.00.  W ubiegłym roku, biegło mi się na tej trasie dość dobrze, choć bez oszałamiającego wyniku. W tym roku mogłem po raz pierwszy zaprezentować oficjalnie w biegu koszulkę biegową Marcelina TEAM. Teraz będę mógł się lansować z blogiem na każdym biegu 🙂

    Pogoda

    Czego można było się spodziewać po aurze pod koniec stycznia i to wieczorem? Dużego mrozu, śniegu i skrzypienia pod butami. Tymczasem już drugi rok z rzędu pogoda nam dopisała i było względnie ciepło około 1-2° na plusie, początkowo towarzyszyła nam mgła, która potęgowała uczucie wilgoci. Całe szczęście było bezwietrznie. Lepszej pogody do biegania w zimie nie można sobie wymarzyć, moim zdaniem.

    Trasa

    Start usytuaowany pod halą Globus na którym stanęła rekordowa ilość 1101 biegaczy!  Po nim około półtora kilometrowa prosta praktycznie bez wzniesienia, ale w bardzo dużym tłumie. Następnie wbiegliśmy na Aleję Kraśnicką, a tu kilometr pod lekkie wzniesienie. Jeszcze bieg w dużej grupie, ale już jest luźniej niż na starcie. Teraz najbardziej widowiskowa część trasy to około 2,5 kilometra po al. Racławickich i Krakowskim Przedmieściu, czyli wizytówce Lublina, to właśnie tutaj było jak zwykle najwięcej kibiców i biegło się najciekawiej i najszybciej. Następnie odcinek ul. Kapucyńską i ul. Narutowicza delikatnie w dół, a później w ul. Okopową, gdzie znajdował się wodopój. Teraz około 800 m pod niewielkie wzniesienie ul. Marii Skłodowskiej-Curie, na jej końcu skręciliśmy w ulicę Akademicką i solidny zbieg do ulicy Głębokiej. Pora na lekki odpoczynek, bieg po płaskim i długim odcinku to już odpoczynek, przed najbardziej wymagającym etapem tej dychy. Jeszcze około kilometra ul. Nadbystrzycką i zaczął się kilometrowy podbieg na końcu trasy, po którym wbiegliśmy na metę znajdującą się w hali Globus. W zeszłym roku wydawało mi się, że ta góra jest dłuższa i bardziej stroma.

    Wynik

    Po okresie dość długiego jak na mnie roztrenowania nie miałem żadnych oczekiwań i celów związanych z tym startem. Biegłem na zaliczenie, bez napinki i szaleńczego tempa. Mimo to wynik 44’58″na mecie troszkę mnie rozczarował, bo wydawało mi się, że biegnę szybciej. 44’13” Netto to czas dość dobry, zważywszy, że w ubiegłym roku na tej samej trasie było o prawie 4 minuty wolniej.

    Czas jaki udało się osiągnąć dał mi 189 miejsce w kategorii Open, 70 miejsce w kategorii wiekowej M30+ oraz 182 wśród mężczyzn. Jak na taką ilość biegaczy sumie całkiem nieźle. Choć niedosyt pozostaje.

    Oficjalne wynik możecie sprawdzić tu.

    Organizacja

    Jak zwykle wolontariusze związani z biegami w Lublinie spisali się lepiej niż bardzo dobrze. Wspierają biegaczy zawsze na trasie dopingiem i dbają o nasze bezpieczeństwo i chwała im za to. Jesteście świetni!

    Kolejny świetny wynik frekwencyjny podczas Trzeciej Dychy do Maratonu. Rekordu z Drugiej Dychy, co prawda nie pobiliśmy, ale i tak było bardzo dobrze. Na mecie zostało sklasyfikowanych 1096 osób, co jest znacznym przyrostem wobec 744 biegaczy, którzy ukończyli ubiegłoroczną Nocną Dychę

    Na mecie każdy z uczestników mógł odebrać egzemplarz chusty BUFF, która jest genialnym wynalazkiem o którym już kiedyś wspominałem na blogu. Było to zapowiedziane przez organizatorów już przed biegiem, ale i tak jest to miłe bo BUFFy uwielbiam i będę miał kolejną w kolekcji. Tu niestety pojawia się rysa na świetnej organizacji. Kolejka była chaotyczna, a dość długie oczekiwanie na gadżet spowodowało wyciszenie, całej oprawy. Wierzę, że następnym razem będzie lepiej.

    Wzór BUFFa jaki otrzymałem, chyba sygnalizuje, że już trzeba na poważnie myśleć o Rzeźniku 😉

  • Druga Dycha do Maratonu – Sezon 3.

    Druga Dycha do Maratonu – Sezon 3.

    Druga Dycha do Maratonu trzeciego cyklu była jubileuszową dziesiątą Dychą do Maratonu. Jestem dumny i wzruszony, że mogłem uczestniczyć we wszystkich dziesięciu biegach z tego cyklu. Ze wszystkich biegów najlepiej wspominam pierwszą dychę, bo to ona rozpoczęła moją przygodę z bieganiem w zawodach. Jeśli chodzi o wyniki to najlepsza była ósma dycha. Ta dziesiąta jednak pozostanie w sercu, chyba najdłużej.

    Duma z tego, że pomogłem budować ten cykl od samego początku. Pomagałem, bo we wszystkich biegach brałem udział i zachęcałem wszystkich znajomych biegających do brania udziału w najbardziej lubelskich biegach. Dwa lata temu nawet do głowy mi nie przyszło, że pierwsza Dycha do Maratonu może być pierwszą z wielu jakie się odbędą. Stając na starcie tej 10 dychy nie miałem oczekiwań, jeśli chodzi o wynik chciałem tylko ukończyć ten bieg i móc być dumnym.

    Pogoda

    W zasadzie dopisała, choć mogłoby być cieplej o 3-4 stopnie. Najważniejsze, że nie padało i nie było jakiś podmuchów wiatru. Dobra pogoda do bicia życiówek.

    Trasa

    Start spod stadionu Arena Lublin, fajnie było stać przed nim, bo bieganie po drugiej stronie rzeki i obserwowanie jak powstaje zawsze przywoływało myśl, że fajnie by było brać udział w biegu z i na stadion. No i się spełniło. Pierwsze 4 kilometry to dość płaski etap trasy i bieg w tłumie, bo na starcie stanęła rekordowa ilość biegaczy. potem przyszła kolej na podbieg na 5 km, który już raz dał mi w kość, podczas I Maratonu Lubelskiego. Dzisiaj pokonałem drania bez większego problemu, ale wysiłek był spory. Następnie z bieg z góry i powrót na pierwsze kilometry trasy. Finisz na stadionie, mniejszym niż Narodowy, ale wrażenie i tak robi.

    Wynik

    Zaskakująco dobry wynik. Zabrakło niewiele do uzyskania życiówki, bo gdybym pobiegł 23 sekundy szybciej mógłbym pochwalić się nowym rekoredm życiowym w biegu na 10km. Dzisiaj uzyskałem wynik netto 42’33” i brutto 43’23”. Dało mi to 230 miejsce w kategorii Open i 78 w M30+.  Czuję się usatysfakcjonowany tym biegiem. A oficjalne wyniki możecie zobaczyć tutaj.

    Jeden rekord w tym biegu jednak padł. To rekord frekwencji! 1031 osób na mecie Dychy do Maratonu! To naprawdę świetny wynik! Gratulacje dla organizatorów, bo sukces jest duży. Mam nadzieję, że w następnych biegach będzie jeszcze więcej biegających i liczę na kolejny rekord frekwencji w III Maratonie Lubelskim już 10 maja.

    Dziękuję też za dyplom za udział we wszystkich 10 biegach. Jestem jednym z piętnastu! Widzimy się na następnej dysze i na 15 też będę.

  • Pierwsza Dycha do Maratonu – Sezon 3.

    Tegoroczna Pierwsza dycha to już 9 bieg z cyklu Dychy do Maratonu, tym samym rozpoczął się 3 cykl tej imprezy. Głównym organizatorem tej edycji cyklu będzie Fundacja Rozwoju Sportu w Lublinie, a nie jak do tej pory Stowarzyszenie „Maraton Lubelski”.

    Z nowości jako pierwszy rzucił się w oczy nowy numerek i nowe medale. Graficznie bardziej mi się podoba niż poprzednia wersja, a medal bardziej przypomina medale z maratonów.

    Tak jak w zeszłym roku Pierwsza Dycha do Maratonu odbyła się na tydzień przed Maratonem Warszawskim. Dlatego też nie nastawiałem się na jakiś rewelacyjny wynik, ten bieg miał być tylko testem przed głównym startem tej jesieni. Organizatorzy spisali się całkiem dobrze. Choć strefa mety mogłaby być lepiej zorganizowana. Przy takiej ilości startujących było troszkę ciasno. Myślę, że frekwencja to duży sukces nowych i starych organizatorów tej imprezy. W pierwszym biegu trzeciego cyklu Dycha do Maratonu zostało sklasyfikowanych 901 osób. Zdecydowany rekord biegów w Lublinie. Jeszcze raz gratulacje dla Fundacji Rozwoju Sportu w Lublinie i Lubelskiego Stowarzyszenia Biegowego.

    Pogoda

    Warunki atmosferyczne w tym biegu sprzyjały osiągnięciu dobrych wyników. Niebo zachmurzone, ale nie padało, było bezwietrznie , a temperatura w okolicach 16-17º C to dla mnie warunki idealne do biegania.

    Trasa

    Tradycyjnie Pierwsza i Czwarta Dycha odbywa się na tej samej trasie nad Zalewem Zemborzyckim. Ruch ten jest celowy, bo biegacze mogą sobie porównać wyniki na początku przygotowań do Maratonu Lubelskiego i na ich końcu. Trasa lubiana przeze mnie i myślę, że przez większość startujących, ma dwa lekkie podbiegi, więc można się sprawdzić, ale większość trasy jest płaska, co sprzyja rozpędzeniu się.

    Wynik

    Ponownie nie mogłem znaleźć odpowiedniego miejsca do ustawienia się na starcie. Od wystrzału startera minęło aż 22 sekundy jak przekroczyłem pierwszą matę. Jak na bieg bez ciśnienia to uzyskany rezultat jest nie najgorszy. Czas Brutto: 44’14”, Czas Netto: 43’52”. Dzięki takiemu rezultatowi zająłem 139 miejsce w kategorii Open i 49 w kategorii M30+. Jestem bardzo zadowolony z wyniku i przebiegu zawodów. Pomimo niezłego średniego tempa, na poziomie 4’25″/km nie odczułem żadnego kryzysu czy spadku wydolności. Dobrze to rokuje przed przyszłotygodniowym biegiem w Warszawie.

    Oficjalne wyniki dostępne pod tym linkiem.

  • Czwarta dycha do maratonu – Sezon 2.

    Czwarta dycha do maratonu – Sezon 2.

    Ostatni bieg drugiego cyklu Cztery Dychy do Maratonu. Trasa  wytyczona nad zalewem była ostatnim testem przed II Maratonem Lubelskim.

    W dniu w którym w Polsce odbywają się dwa duże maratony (Orlen Warsaw Marathon i Łódzki Maraton Dbam o Zdrowie) na starcie  w Lublinie stanęło około 700 osób. Większość „rywali” kojarzę już z poprzednich biegów cyklu. Pokazuje to, że cykl biegów ma już swoich stałych uczestników i cieszy się renomą wśród biegaczy. Myślę, że to dobry wynik dla organizatorów, którzy ponownie spisali.się na medal.

    Pogoda

    Z jednej strony upał nam nie doskwierał, ale mogłoby być o 3-4 stopnie cieplej, ale najważniejsze, że nie padało.

    Informacja ze strony organizatora maratonu http:/maraton.lublin.eu

    Trasa

    Moja ulubiona trasa z cyklu dych, jest w moim przypadku najszybsza to na niej ustanowiłem swoją życiówkę.

    Po starcie w dużej grupie po szerokiej tamie na Bystrzycy można było poczuć, że startuje aż tyle osób. Po wbiegnięciu na ul. Krężnicką tradycyjnie stawka się rozciągnęła, a ja miałem towarzysza, który utrzymywał świetne tempo. Długi 4km odcinek asfaltowej nawierzchni odcinka biegu, nawrót po 4 km w stronę tamy i rozpoczyna się znienawidzona przez większość biegaczy kostka brukowa. Ciągle przybliżający się punkt mety jednak motywuje do dalszej walki. Na 6 km wodopój, chwila wytchnienia i dalej lecimy. Tuż przed podbiegiem na 8 km dopadł mnie mały kryzys, mój towarzysz poleciał dalej, ale nie straciłem go z pola widzenia. Znowu tama, dogoniłem grupkę biegnących przede mną prawie cały bieg. Ostatni podbieg i rozpoczyna się finisz. Nie miałem już siły przyspieszyć, ale jak zobaczyłem tablice z czasem nabrałem nowych sił. Utrzymanie średniego tempa na poziomie 4’17″/km wymagało dużego nakładu sił, ale uczucie na mecie – bezcenne.

    Wynik

    Obiecałem sobie jakiś czas temu, że bez sensu się nastawiać na coraz szybsze bieganie, treningi, które odbierają radość z biegania dla biegania. Jednak starty w imprezach rządzą się swoimi prawami. Biegacz, który biegnie przed tobą to najlepsza motywacja do łamania wyników. 4 dycha z poprzedniego cyklu była najszybszą w mojej przygodzie z bieganiem. Przed tegoroczną edycją miałem nadzieje na poprawienie wyniku 44’48”. No i stało się! 

    Dzisiejszy bieg ukończyłem z czasem 42’38”, a czas netto 42’11”! Szok 2 minuty szybciej niż PB. Nawet 2,5 minut jeśli mierzyć czas netto. 110 miejsce w klasyfikacji Open i 29 w kategorii M30+.

    Oficjalne wyniki biegu można znaleźć pod linkiem

    Cztery tygodnie do II Maratonu Lubelskiego, teraz wystarczy potrenować, ale bez przesady, utrzymać dietę i szykuję się do najtrudniejszego biegu w jakim jak dotąd startowałem.