Pierwszy trening…

Autor:

w

… po długie przerwie oczywiście. To była najdłuższa przerwa w bieganiu odkąd biegam. Całe szczęście miałem się czym zająć przez ten czas, bo gdyby nie to bym chyba ześwirował. Przez ostatnie 4 tygodnie, jakie minęły od ostatniego biegu, minęły wszystkie bóle, oznaki przeciążenia, a uzależnienie od biegania w końcu zaczęło wołać o jakieś doznania biegowe.

… bez wsparcia muzycznego od długiego czasu. Biegło się przyjemnie, ale miałem takie uczucie, że czegoś mi brakuje. Szum miasta to inny rodzaj muzyki, bardziej wkurzający niż dźwięki w słuchawkach. Pozostała jednak świeżość i ciekawość jak to będzie biegać bez muzyki w samotności. Na teraz mi się podoba.

… bez aplikacji, która mierzy kalorie, czas i dystans. Biegało się sporo lżej, nie zależało mi na szybkości czy na dystansie tylko na samej frajdzie z biegania. Nie czułem obciążenia, że muszę pobiec równie szybko, co kiedyś czy dalej niż ostatnio. Nic się nie liczyło tylko zabawa i łapanie endorfin. Myślę, że może to wejść w krew.

… tej jesieni. Aura mimo, że i tak nie najgorsza to wymusiła założenie bluzy i leginsów. Mam nadzieje, że ciepło jeszcze się nie poddało całkowicie i jeszcze pobiegam w spodenkach. Swoją drogą było jak przewidywałem i ubrałem się odrobinę za ciepło jak zawsze na pierwszy jesienny trening.

… w przygotowaniach do III Maratonu Lubelskiego. Pewnego dnia przyszło mi do głowy, żeby pobiec jeszcze na wiosnę Orlen Marathon, ale termin na 3 tygodnie przed lubelskim biegiem jest jednak niemożliwy. Może następna edycja. Przygotowania te prowadzone będą w nowych warunkach. Remont i ponad roczne dziecko w domu na pewno przygotowań nie ułatwią, ale na pewno urozmaicą. Mam też nadzieje, że te przygotowania będę relacjonował na blogu bardziej regularnie niż ostatnie.

… reszty mojego biegania. Teraz moje bieganie wchodzi w nowy etap. Może nie będzie bardziej zorganizowane, ale postaram się też przygotować do startów jakie mam zaplanowane mentalnie. 36. Maraton Warszawski pokazał, że maraton rozgrywa się w głowie. Odpowiednim podejściem można dobiec naprawdę daleko. Był to pierwszy start, przed którym nie miałem takiego stresu i nie rozgrywałem biegu w głowie na dużo przed startem.

… już za mną. Teraz zabieram się do pracy. Może jakaś dieta?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *